08.02.2007 :: 19:07 |
Link |
Komentuj (11)Kolejny zawód miłosny, to już takie normalne w moim życiu, takie naturalne, a jednak nadal tak samo bolesne...Wpadłam na "genialny" pomysł, może ktoś mi to doradził, już nie pamiętam dobrze.Nie wychodziło mi z
G, już wiedziałam, że nic z tego nie będzie.I jak tu najłatwiej zapomnieć, sposób wprost idealny, jak dla mnie w 100% skuteczny, przerzucenie uczuć na kogoś innego.Udało się, ale z jakim skutkiem to już inna sprawa.18-tka kumpeli, trzeba było wyglądać w miarę przyzwoicie ;) Fajne ciuszki, ładny make-up, uśmiech na twarzy, podobno czynią cuda.No i się udało.
D... Spędziliśmy tę imprezę razem.Podobno z boku wyglądaliśmy fajnie, jak para, co chwilę razem, przytuleni, pochłonięci rozmową.Było miło, wspólne zdjęcia wyszły ślicznie.Pomyślałam, że może coś z tego będzie...Oficjalnie znaliśmy się już dość długo, ale wcześniej jakoś nie mieliśmy większej okazji, żeby się lepiej poznać.
Wiedziałam wprawdzie, że podoba Ci się M., ale to było takie niepewne.Zaprosiłeś ją na studniówkę, a potem żałowałeś, że wolałbyś iść ze mną, tylko już nie możesz się wykręcić.Kombinowałeś, czy na poprawiny można zabrać kogoś innego ;) No ale cóż, zrozumiałam...Jeszcze jeden weekend spędzony razem ze wspólnymi znajomymi, potem początek następnego weekendu, również miło.No a potem już ta nieszczęsna studniówka.Jak napisałeś później, że było fajnie, że się wybawiłeś i szkoda, że tak szybko minęło już wiedziałam, że jest źle.Tydzień czasu się nie widzieliśmy, chociaż wszyscy mieli ferie, no i dyskoteka.A wy razem, przytuleni, całujący się...Próbowałam przyjąć to z uśmiechem, ale depresja następnego dnia była niesamowita.Łzy cisnęły się do oczu i cisną się nadal, ale nie płaczę, bo nie mogę płakać przez Twoje szczęście.Wiem, że już dawno chciałeś być z tą dziewczyną, nie mogę mieć do Ciebie o to pretensji i nie mam, do niej też nie.W pewnym sensie nawet cieszę się, że Ci się udało, że jesteś szczęśliwy, ładnie razem wyglądacie :) Tylko mam takie głupie uczucie, że jakby M. nie było, to może moglibyśmy być szczęśliwi oboje.Ale to inna historia, nierealna.Trochę mi przykro, że tak wyszło, bo jesteś naprawdę fajnym facetem.Nigdy nie znałam takiego miłego chłopaka jak Ty i aż się boję, że Ciebie nie da się nie lubić i że wytrzymacie razem długo, aż za długo, żeby na ciebie czekać... bo pasujecie do siebie...Życzę szczęścia D. :*
05.01.2007 :: 18:36 |
Link |
Komentuj (1)Jeden delikatny dotyk szczęścia...
Jaki sens ma teraz dalsze życie bez niego?
Wyjaśnijmy tę sprawę, raz na zawsze.A wydawać się mogło, że mamy to już za sobą...
26.12.2006 :: 00:38 |
Link |
Komentuj (6)''...życie umyka, czas płynie przez palce, o nic nie pytaj, proszę Cię znajdź mnie, zegar tyka to już ta pora, potrzebuję Ciebie coraz bardziej...''
Już mnie powoli denerwuje
ta ciągła nauka,
studiowanie nie tam gdzie chciałam,
odległość dzieląca mnie od przyjaciół
komedie romantyczne z wiecznym happy endem [dlatego oglądam dramaty]
szczęśliwe pary na ławce w parku,
przytulający i całujący się ludzie, obok których muszę codziennie przechodzić,
chłopak mojej sąsiadki, który mi się podoba, i któremu kiedyś podobałam się ja
spotykanie wyżej wymienionej parki razem, pod własnym domem
nienawidzę myśli, że
S mnie olał,że moja komedia romantyczna jako jedyna nie miała happy endu
mojej nadmiernej ufności do ludzi
niezdecydowania
bycia pesymistką
śmierci najbliższych
nienawidzę życia w samotności i potrzebuję kogoś, kto pokaże mi tą lepszą stronę świata, ale Ciebie nie ma, bo po co miałbyś istnieć? Strata czasu
23.11.2006 :: 10:16 |
Link |
Komentuj (2)Gdy ktoś na kim Ci zależało (może nie najbardziej na świecie,ale mimo to bardzo) mówi Ci, żebyś znalazła sobie kogoś innego, że stać Cię na lepszego, to co to właściwie ma znaczyć? Że ta osoba, tak jak mówi, lubi mnie naprawdę, że naprawdę uważa, że z nim nie będę szczęśliwa, chroni mnie przed własnym sobą? A może to tylko kolejna wymówka, która w wolnym tłumaczeniu brzmi po prostu: odczep się? Podobno się bardzo lubimy, tylko dlaczego nie umiemy się dogadać.Opcja zostańmy przyjaciółmi byłaby tutaj idealna, bo pisałam już, zależy mi na Tobie, ale ja sama nie wiem w jakim stopniu, po prostu Cię bardzo lubię i nie chcę tracić z Tobą kontaktu, a czasami mam wrażenie, że tak właśnie się dzieje.Sama się w tym wszystkim gubię, a ty mi nie pomagasz...
11.11.2006 :: 01:30 |
Link |
Komentuj (3)Czuję się źle, wprost fatalnie, cała przesiąknęłam własnym pesymizmem.Bo co? Niby wszystko jest dobrze, dokształcam się na studiach, zaczynam powoli rozumieć co do mnie mówią na lekcjach [nur Deutsch], nawet kolokwia JAK NARAZIE zaliczam, grupę mam spoko [już nawet byłam z nimi na imprezie studenckiej], współlokatorkę w mieszkaniu też [koleżanka, ba nawet przyjaciółka znana mi od 12 lat], żadnych problemów specjalnych nie mam [może trochę to wczesne wstawanie],na weekendy wracam do domu, spotykam się ze starymi znajomymi.Wszystko pięknie,na co mam narzekać, niektórzy mają gorzej.No ale co ja na to poradzę, że nie tego chciałam, że wyobrażałam sobie to "cudowne życie studenckie" trochę inaczej.Plan mojego dnia wyglada zawsze tak samo: szkoła,nauka,sen,w międzyczasie jakieś przerwy na posiłki,z utęsknieniem czekam piątku i powrotu do domu, a to nie tak miało być !! Chciałam być w dużym mieście, zdala od mojego, ze znajomymi z liceum, uczyć się w tygodniu, bawić w weekendy, poznawać ludzi.A tu nic, siedzę w jakiejś marnej dziurze i łapię coraz większego doła.Czas niby leci szybko, ale co z tego, ja już mam dosyć.Zawalaja nas nauką tak, że nie mam czasu na nic innego.Oczywiście, filologia, tutaj trzeba się uczyć systematycznie !! Tak, i co jeszcze? To są studia przecież, ja chcę w końcu poczuć, że żyję, a nie uczyć się do końca moich dni...
Może według niektórych nie powinnam narzekać, ale ja jestem naprawdę nieszczęśliwa, bo czuję, ze jestem tam gdzie nie powinnam, że znalazłam się tam przez pomyłkę, a teraz już jest za późno na jakiekolwiek zmiany.Muszę wytrzymać ten rok, chyba najcięższy w moim życiu, ale już brakuje mi siły...
Słowa nie są w stanie oddać tego, jak bardzo tęsknię za czasami liceum, za ludźmi z którymi spędziłam 3 najpiękniejsze lata mojego życia, już nigdy nie będzie tak jak wtedy, gdy jeszzce wszystko przeżywaliśmy razem... ;(
27.09.2006 :: 17:24 |
Link |
Komentuj (4)Najdłuższe wakacje mojego życia powoli dobiegają końca.Staram się cieszyć ostatnim tygodniem zarówno wakacji, jak i ostatnim tygodniem w domu.Od października zupełnie inne miasto, mieszkanie, nowi ludzie, zdala od rodziny, aż się boję...Wierzę, że będzie dobrze, ale mimo wszystko będę tęsknić za światem, w którym żyłam 18 lat.No i na bloga też nieprędko powrócę, ale jak tylko będę przyjeżdżała do domu, postaram się zamieścić chociaż parę słów :)
Przepraszam, że ostatnio mnie nie było.To trochę przez brak czasu, zamieszanie związane z przeprowadzką, no i jakby nie patrzeć moje lenistwo też odegrało małą rólkę ;] Co się działo przez cały wrzesień? Tak w skrócie to:
1)Odwiedziłam kuzynów w górach :) Poznałam tam sporo ciekawych ludzi, świetnie się z nimi bawiłam, no ale to był niestety tylko tydzień ;/
2)Na dyskotece natknęłam się na
G., ale o tym nie będę się rozpisywała.
3)Często bywałam w Częstochowie [szkoła, mieszkanie...zakupy :P]
4)No a w ostatni piątek ważne wydarzenie, impreza pożegnalna z moją kochaną klasą.Potrafiliśmy się zgrać już tylko w połowie, no ale taką paczką w sumie zawsze się trzymaliśmy :) Było super, tylko atmosferę końcową popsuło stopniowe rozjeżdżanie się do domów.Wreszcie do nas dotarło, że żegnamy się naprawdę na długo :( Obiecaliśmy sobie nie urywać kontaktu, ale czy przetrwamy naprawdę, to się dopiero okaże.Wszyscy już pojechali w swoją stronę, Wrocław, Opole, Łódź i jeszcze parę innych miast...Będę tęsknić :* Mam nadzieję, że nowe znajomości nie zastąpią tych starych, wierzę w nas :) Przetrwamy :)
I życzę szczęścia wszystkim, którzy odwiedzają tę stronę, wrócę jak tylko będę mogła, trzymajcie się :*